Janina Swół

KAPŁAN OCALAŁY Z ZAGŁADY – HONOROWYM OBYWATELEM LUBLINA

Ratowanie cudzego życia z narażeniem własnego -/ to prawdziwa miłość bliźniego./ W Polsce są liczne przykłady/ ratowania Żydów w okresie Zagłady/ i to jest powodem,/ że można Polaków nazwać bohaterskim narodem./ Mówię o tym szczerze,/ bo do tych uratowanych i ja należę. Tak, w końcówce obchodów 700- lecia Lublina, z głębokim przekonaniem pisze i mówi podczas spotkań, kolejny, trzynasty Honorowy Obywatel naszego miasta. W uroczystej sesji Rady Miasta, w samo południe 15 maja 2018 roku, w lubelskim Trybunale Koronnym uczestniczyło wielu gości. Przybyli Gospodarze naszego grodu, hierarchowie Kościoła, siostry zakonne, parlamentarzyści, profesorowie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, przedstawiciele Wydawnictwa Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium” , lubelskich mediów, jak też przyjaciele oraz osoby, które zetknęły się z bohaterem tego dnia w różnych okolicznościach, czasie i miejscach. Ksiądz Infułat Grzegorz Pawłowski otrzymał, przyznany mu 22 marca 2018 roku, tytuł Honorowego Obywatela Lublina. Laudację wygłosił biblista z KUL, przyjaciel ks. Pawłowskiego, prof. Mirosław Wróbel. Najbardziej onieśmielało Księdza Infułata, że jako trzynasty już wyróżniony tym tytułem, znalazł się w towarzystwie poprzedzających go znakomitych osobistości m.in. Świętego Jana Pawła II.

Jerozolima- Lublin i Lubelszczyzna, to od wielu lat droga pokonywana przez tego skromnego, ale jakże dzielnego, dziś już 87-letniego kapłana. Urodził się w roku 1931 w zamojskiej żydowskiej rodzinie jako Jakub Hersz Griner. W roku 1942 jako jedenastolatek stracił w gettcie w Izbicy rodziców i siostry. Udało mu się zbiec. Ma niezwykle wierną pamięć. Słowami i czynami nieustannie wyraża dozgonną wdzięczność wszystkim , którzy pomogli mu po ucieczce, zarówno w latach okupacji, jak też po wojnie. Jako drugi dom traktuje prowadzony przez siostry benedyktynki Dom Dziecka w Puławach, a siostrę Klarę Staszczak, która pobłogosławiła go w dniu prymicji, jak drugą matkę. Wielu spotkanym na swojej życiowej drodze kapłanom i przyjaciołom poświęca rymowane teksty w powstających i wydawanych od kilku lat książkach. Od 1958 roku jest kapłanem, zatem świętuje właśnie 60- lecie kapłaństwa, a od roku 1970 pracuje w Ziemi Świętej, w kościele św. Piotra w Jafie. Byłem w Polsce dwanaście lat wikariuszem/ i szczerze tutaj wyznać muszę,/ że czułem się dobrze wśród Polskiego ludu. W Izraelu Ksiądz Infułat opiekuje się miejscowymi chrześcijanami oraz pielgrzymami. Nazywa siebie Sługą Mesjasza. Nigdy nikomu nie odmawia pomocy. Czy ktoś jest z Polski, czy z Rusi,/ na ławeczce spać nie musi./ Przychodzą do kościoła spragnieni ludzie/ po całodziennym upale i trudzie./ Wszystko bezinteresownie według polskiej gościnności.

Kilkanaście dni przed uroczystością w lubelskim Trybunale uczestniczyłam w sali Seminarium Metropolitalnego w promocji dziewiątej już książki księdza Pawłowskiego: Świadkowie wiary i miłosierdzia. Gościem specjalnym był tu ks. dr Jacek Stefański. Kapłan znający autora od swojego dzieciństwa w Izraelu, zaproszony został do opowiedzenia o roli księdza Grzegorza w swojej drodze do dorosłości i kapłaństwa. Ta historia również została opisana, ale relacjonując pokrótce, ma swój początek przed laty w przygotowaniu w języku hebrajskim małego chłopca z polsko-żydowskiej rodziny chrześcijańskiej w Izraelu do Pierwszej Komunii św., a następnie bierzmowania. By sprostać temu odpowiedzialnemu, trudnemu zadaniu, ksiądz sam opracował chłopcu i kolejnym swoim uczniom hebrajski katechizm. Oczywiście zobowiązany był do tajemnicy, gdyż odebrano by rodzinie przysługujące jej w tym kraju prawa. Przez lata przyjeżdżał do domu uczniów na motocyklu w charakterze „wujka”. Trzeba uczyć dzieci w języku tego kraju/ i dostosować się do tutejszych zwyczajów./ Na lekcje religii jeździłem do dzieci do domu/ po cywilnemu ze względu na sąsiadów – uczyłem po kryjomu. Po pewnym czasie rodzina Jacka wyjechała do Ameryki, gdzie młody człowiek zdał maturę, a następnie wstąpił do seminarium. Przez cały czas utrzymywał kontakt ze swoim katechetą i oczywiście zaprosił go na święcenia. Obecnie ksiądz dr Jacek Stefański pracuje w Polsce, jest również wykładowcą. W spotkaniu promocyjnym ciepło i z uznaniem mówili o autorze m.in. ksiądz Arcybiskup Stanisław Budzik , jak też prezentujący książkę profesor Mirosław Wróbel. Ksiądz Pawłowski zaś dziękując za pomoc w przygotowaniu i wydawaniu książek, wymieniał wielu przyjaciół, zwłaszcza ludzi Kościoła, ale też z radością przywitał obecną zaprzyjaźnioną od lat rodzinę z niepełnosprawną dziewczynką. Prof. Mirosław Wróbel, twórca i opiekun naukowy Kursu Formacji Biblijnej, od dawna organizuje niezapomniane spotkania z księdzem Pawłowskim m.in. studentów KUL-u oraz pielgrzymów w Ziemi Świętej. Jako niezawodny przyjaciel, zachęca też pełnego życia, mimo wieku kapłana, do pisania kolejnych tekstów, a także wraz z życzliwymi pracownikami Wydawnictwa „Gaudium”, pomaga w ich przygotowaniu do druku. Podczas spotkań z serdecznym uśmiechem wyraża swoją radość z faktu przyjaźni z sędziwym Księdzem Grzegorzem cytując jego humorystyczne wyznanie: Nie zależy mi na życiu, mogę opuścić ten świat/ w wieku nawet 120 lat. Ktoś zauważył, że takiego właśnie wieku dożył biblijny Mojżesz. Wiosną 2012 roku, poprzez udział w promocji pierwszej książki księdza infułata w Lublinie, przeżyłam głęboko usłyszaną na żywo, niezwykłą historię życia, a zwłaszcza tułaczki żydowskiego chłopca, opowiedzianą przez autora. Napisałam wówczas do „Głosu..” tekst o dramatach czasu wojny żydowskich matek późniejszych kapłanów (również księdza Romualda J. Wekslera- Waszkinela). Potem zaś, w sierpniu 2016 roku, doświadczyłam serdecznej jego opieki, gdy przyjął naszą grupę pielgrzymkową na śniadaniu w Jafie, a następnie przez cały dzień towarzyszył nam w zwiedzaniu, zaś w kolejne dni przysyłał, czytane nam przez profesora Wróbla w autokarze, sympatyczne, żartobliwe sms-y. Niezwykłym darem, którym oczarowuje wszystkich, którzy się z nim zetknęli, jest poczucie humoru wyrażane króciutkimi rymowankami, np. Módlcie się za nami kapłanami, żebyśmy się nie otrzaskali ze świętościami. I kolejny: W okresie hitlerowskim antysemita w kościele woła:” Niech wszyscy Żydzi wyjdą z kościoła!” Po pewnej chwili Pan Jezus, Matka Boża i patron Święty Paweł kościół opuścili. Na poważnie jednak, poruszają mnie szczególnie liczne przeżywane rozterki kapłana. Nie wiedziano, że jestem związany z zagładą./ Wtajemniczeni księża służyli mi radą,/ żeby nie ujawniać żydowskiej narodowości,/ bo w pracy kapłańskiej mogę mieć trudności/….ale czułem, że zapieram się ojca i matki,/ sióstr i całej żydowskiej rodziny,/ która zginęła w okrutny sposób i nie z własnej winy. Po odnalezieniu zaś w Izraelu brata i podjęciu decyzji wyjazdu do pracy w Ziemi Świętej, był niemal zrozpaczony. Kochałem Polskę, miałem tu przyjaciół wielu/..Pan Bóg kiedyś posłał do Niniwy Jonasza,/ a to powołanie było od Mesjasza./ Można powiedzieć- nadzwyczajne powołanie-/ widocznie Chrystus miał dla mnie specjalne zadanie./ Jednak pomimo chęci wyjazdu: Nie żegnałem się z Bożym ludem z ambony/ z obawy, że z tej drogi zostanę zawrócony./.. Kiedy granicę polską przekraczałem/ w pociągu gorzkimi łzami płakałem. Końcową refleksją mogą być określenia przyjaciół : prof. Mirosława Wróbla, że Ksiądz Grzegorz Pawłowski ” przywołując w swoich utworach osoby i miejsca z Polski i Izraela, buduje tęczowy most przyjaźni pomiędzy Żydami i chrześcijanami” oraz biskupa Mieczysława Cisło, iż „przez ewangeliczną mądrość i wierność najwyższym wartościom, których zwornikiem jest Chrystus, stał się – mówiąc językiem arcybiskupa Życińskiego- obywatelem republiki pięknych dusz.”